2009-09-22

Krzyż

"...krzyż jest zwycięzcą śmierci, nadzieją wiernych, światłością świata (...) i sławą wieczną prawowiernych na wieki. Z tą zbroją we dnie i w nocy, i na każdą godzinę, i na każdym miejscu masz chodzić. (...) Bo widząc ten znak, moce piekielne przerażone uciekają. (...) Tym przenajdroższym Drzewem Chrystus, Bóg nasz, nienasycone piekło i szeroką gębę diabelską zatkał. (...) Zbroją Krzyża świętego przepasani Apostołowie wszystką moc nieprzyjacielską podeptali. Krzyżem świętym jak pancerzem uzbrojeni żołnierze Chrzystusowi, błogosławieni męczennicy, wszystkie chytrości i okrucieństwa tyranów przemogli.(...) O niewymowna i nieogarniona dobroci Boga naszego, który tak wielkie i tak drogie dary rodzajowi ludzkiemu w chorągwi Krzyża zostawił!(...) Krzyż jest zmartwychwstaniem umarłych i nadzieją chrześcijan. (...) Sterem płynącym, przystanią dla pędzonych burzą, murem dla oblężonych. (...) O niewypowiedziana dobroci Boga! Ileż błogosławieństw darował Bóg rodzajowi ludzkiemu przez Krzyż..."



św. Efrem (†373)

2009-07-24

Radziwiłł czy prosty chłop musi mu czołem bić

Spowiedź trwała z pół godziny, a choć osłabiony był bardzo i o swej sile podnieść się nie mógł, do Komunii zażądał wstać i uklęknąć.
Chciał ksiądz kanonik odwieść od tego, ale się nie dał.
- Z Panem Bogiem żartów nie ma, panie kochanku - rzekł. - Radziwiłł czy prosty chłop musi mu czołem bić. Ja grzeszny człowiek jestem.
Narzucono mu więc futro i wzięliśmy go pod pachy, podtrzymując do Komunii świętej, przed którą bił się w piersi ze skruchą wielką. Złożyliśmy go potem nazad do łóżka, a przez chwilę ze zmęczenia i impresji przemówić nie mógł słowa



J.I. Kraszewski "Ostatnie chwile Księcia Wojewody "Panie Kochanku", w: "Król w Nieświeżu", Warszawa 1962, s. 309

2009-06-24

Kluczowa jest Msza święta

Nasze życie duchowe zależy zasadniczo od Eucharystii. Bez niej wiara i nadzieja gasną, a miłość stygnie.




Benedykt XVI, 4 czerwca 2005


2009-06-14

Gdzie jest tabernakulum? Ksiądz tyłem do ludzi.

Jakże cierpię teraz, gdy we wspaniałych kościołach szukam, gdzie właściwie jest tabernakulum - wyrzucone z centralnego miejsca nie wiadomo gdzie. Nie, nie zgodziłam się nigdy z tą decyzją Kościoła, żeby ksiądz w czasie Mszy św. stawał twarzą do ludu ani z tym, żeby tabernakulum wobec tego umieścić gdzieś z boku. W moim pojęciu ksiądz w czasie Podniesienia ma być w kontakcie z Nim, z Bogiem, i świat ma mu zniknąć z oczu, a zostać ma tylko Ten, który w jego ręce schodzi z nieba. A ludzie mają oglądać nie księdza, ale biały Opłatek, wzniesiony wysoko w kapłańskich rękach.

Wanda Półtawska

2009-06-12

Publiczna spowiedź

Kto się publicznie spowiada, nie chce rozgrzeszenia, ale aprobaty.



Nicolás Gómez Dávila


Tolerancja

Tolerować znaczy pamiętać, że to, co tolerujemy, na nic więcej nie zasługuje.



Nicolás Gómez Dávila


W obronie starych zwyczajów

Ludzie nie bardzo dzisiaj rozumieją, jakie korzyści płyną ze sztywnych, ściśle określonych form zachowania. Zasadnicza korzyść polega na tym, że raz ustalona forma w rzeczywistości jest ciągle zmienna. Mam na myśli, że przez samą swoją sztywność stanowi probierz wszelkich zmian w naszym podejściu do niej.

Poranne wstawanie, dajmy na to, jest sztywną formą zachowania. Gdyby nie to, ja na przykład nigdy bym rano nie wstawał. Zrywanie się skoro świt to nie dla mnie - i żadna ludzka siła nie zmusiłaby mnie do czynu tak sprzecznego z moją naturą. Ale właśnie dlatego, że z konieczności wstaję rano, dostrzegam, że jeden dzień jest jasny i błękitny, inny bury i osnuty mgłą, a jeszcze inny zimny, jasny i srebrzysty, i stosownie do tego zmienia się mój humor.

Pod promiennym, słonecznym błękitem nastrój lekko mi się obniża; idealna pogoda ma w sobie coś bezlitosnego. Kiedy dzień jest jasny i chłodny, mam nastrój zwyczajny, a kiedy dokoła wisi mgła, czuję się znakomicie, bo mgła ma w sobie coś z atmosfery krańca świata albo, jeszcze lepiej, powieści detektywistycznej. Lecz nie doceniałbym tych różnic, gdybym nie miał obowiązku zachowywać się w określony sposób - gdybym, czy to pod turkusową kopułą nieba, czy pod żółtawym parasolem mgły, nie musiał przechodzić przez te same męczące rytuały wstawania, mycia się i ubierania.

I dokładnie tak samo się sprawy mają w wypadku odprawiania identycznych ceremoniałów stulecie po stuleciu. Sztywna, niezmienna forma pozwala krytycznie i z dystansem spojrzeć na zmieniające się społeczeństwo. Na tej samej zasadzie, jeśli od dziecka wykonujemy tę samą czynność, na przykład prowadzimy dziennik albo obchodzimy urodziny, tylko ten stały obyczaj pozwala nam dostrzegać zmiany.

Ceremoniał nie jest czymś martwym i drętwym. Wręcz przeciwnie, to dzięki niemu ludzie potrafią się ocknąć w czasach, kiedy ich umysł drzemie. To, co nazywamy martwą przeszłością, jest czasem jedynym żyjącym elementem, który pozwala tchnąć ducha w strupieszałą teraźniejszość. I całkiem serio uważam, że gdybyśmy wszyscy musieli odbywać jakiś ceremoniał identyczny w każdym szczególe jak w wiekach ciemnych, dopiero wtedy oczy by się nam otworzyły na całe zło i absurd naszej epoki.



Gilbert Keith Chesterton