Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Liturgia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Liturgia. Pokaż wszystkie posty

2009-06-05

Adoracja i sposób sprawowania Mszy św.

„Dbałość o adorację i sposób sprawowania Eucharystii nie jest zatem sprawą drugorzędną. Chodzi o to, by jej uczestnicy mogli doświadczyć piękna tajemnicy Chrystusa. Piękno liturgii bowiem nie jest kwestią estetyzmu, lecz sposobem, w jaki prawda o miłości Boga w Chrystusie do nas dociera, urzeka nas i zachwyca”



Benedykt XVI


2009-05-28

Liturgia jest adoracją, a Kościół dziełem Boga.

„Liturgia jest przede wszystkim adoracją – powiedział Radiu Watykańskiemu prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. – Kościół to w pierwszym rzędzie dzieło Boga, jego czyn. Kiedy zapominamy o Bogu, Kościół staje się instytucją jedynie ludzką. Siłą Kościoła jest to, że działa w nim Bóg. Adoracja z kolei jest uznaniem Boga, uznaniem tego, że wszystko od Niego pochodzi i że wszystko, co posiadamy, musi do Niego powrócić. Dlatego też w chwili obecnej, w sytuacji tak wielkiej sekularyzacji, zapominania o Bogu, kiedy Bóg nie ma już w życiu człowieka żadnego znaczenia, trzeba powiedzieć, że najważniejsza jest adoracja, czyli że liczy się przede wszystkim Bóg. I to właśnie zmieni naprawdę życie chrześcijan i życie Kościoła”



kard. Antonio Cañizares Llovera


2009-04-26

Czym jest Kościół

Wydaje mi się, że właśnie pokusą naszego aktywnego i racjonalistycznego społeczeństwa jest spoglądanie na Kościół przez pryzmat komisji, gremiów i obrad. Ludzie chcieliby Kościół uczynić bardziej namacalnym i praktycznym tworem, chcieliby w nim widzieć poniekąd ludzkie dzieło, w którym większość decyduje, w co mamy wierzyć, w co nie możemy wierzyć itp. Ale przy takim podejściu tylko by go od siebie odsunęli. Kościół nie sięgałby już życia - a tym bardziej Boga.
By dobrze zrozumieć Kościół, musimy go rozpatrywać przede wszystkim od strony liturgii. Tutaj Kościół jest najbardziej sobą, tutaj Chrystus stale go porusza i odnawia. W liturgii musimy żyć Kościołem od strony Pisma Świętego, sakramentów, wielkich modlitw chrześcijańskich. Właśnie w ten sposób można, jak mówi Leon I Wielki, stopniowo rozwiać dym, który utrudnia widoczność, usunąć piasek, który nam sypnięto w oczy.
A wówczas dostrzeżemy, że Kościół sięga znacznie głębiej. Że przynależy doń wspólnota świętych, wspólnota tych, którzy nas poprzedzali – obejmująca również prostych, bezimiennych świętych. Że Kościół żyje w wielu wierzących, którzy czują się wewnętrznie związania z Chrystusem, i że jego korzenie sięgają przede wszystkim samego Chrystusa. Chrystus jest niezmienną siłą, która ożywia ten winny krzew i pozwala mu wydawać owoce. W tym sensie można powiedzieć, że właściwa rzeczywistość Kościoła znacznie przekracza wszystko, co można w nim uchwycić metodami statystycznymi czy spowodować uchwałami. Kościół jest organizmem, w którym obieg życia zaczyna się w samym Chrystusie.



kard. Joseph Ratzinger
"Bóg i świat" wywiad przeprowadził Peter Seewald


Przedsoborowe

"Istotnie, w szerokich kręgach nie ma dla jakiejś kościelnej decyzji, tekstu, przepisu liturgicznego czy jakiejś osoby nic gorszego, niż kiedy się o nich powie, że są "przedsoborowe". W myśl tej opinii społeczność katolicka musiała do roku 1965 pozostawać w zgoła przerażającym stanie."



kard. J. Ratzinger: Nowa pieśń dla Pana, wyd. Znak 2005, s. 204


2009-04-12

O Mszach dla dzieci i zmianach w liturgii...




- Dzieci mają radochę z osiołkiem, ale Ksiądz nie lubi osobnych Mszy dla najmłodszych.

– Całe życie odprawiałem Mszę dla dzieci, bardzo to lubiłem. Stopniowo jednak ogarniało mnie przeświadczenie, że uczestniczę w spektaklu, który skończyć się może tylko na festiwalu kabaretów w Zielonej Górze. Powiem krótko i naukowo: infantylizm, misiumilizm i trampolizm. Na usprawiedliwienie swoje mogę tylko powiedzieć, że nigdy w życiu nie odprawiłem Modlitwy Eucharystycznej z udziałem dzieci, gdyż idąc tym tropem, trzeba by napisać modlitwę z udziałem dorożkarzy albo psychiatrów. Jestem wiernym fanem papieża Benedykta XVI. Mało czytam, ale „Ducha liturgii” Józefa Ratzingera znam chyba na pamięć. Myślę, że Papież przywracając stary ryt, nie liczy na to, że stanie się on powszechny, ale że zobaczymy w nim, jakie błędy popełniliśmy po 1969 roku. A równocześnie uświadomimy sobie, że zmiany posoborowe były konieczne. W starej kaplicy naszego kościoła już dawno powróciliśmy do starego ołtarza apsydowego. Części stałe śpiewamy po łacinie, a z muzeum powróciły rzymskie ornaty i nakrycia kielichowe. Już piąty rok we wszystkie niedziele Wielkiego Postu odprawiamy Mszę św. po łacinie, śpiewamy chorał gregoriański i wyrzucamy z kościoła mikrofony. Dla uczciwości muszę dodać, że kilka dni temu miałem sen. I have a dream! Śniło mi się, że Jimi Hendrix zmartwychwstał. Mimo drzwi zamkniętych wszedł do naszego kościoła, stanął koło choralistów gregoriańskich i przypakował ze swej gitary słodkie dźwięki. Kosmicznie nowe i czyste. Śpiewak Robert Pożarski dostał ataku serca. Stare i nowe razem. Najgorsze, co się może wydarzyć, to jest środek: byle jaki, bez wyrazu, keyboardowo-plastikowy.



Ksiądz, czyli osioł i pół
Rozmowa z ks. Wojciechem Drozdowiczem


2009-04-02

Msza jest Skarbem dla którego eksperymenty są zbyt groźne

«Skarb» jest zbyt wielki i cenny, żeby ryzykować jego zubożenie czy też narażenie na szwank przez eksperymenty, bądź praktyki wprowadzane bez uważnej oceny ze strony kompetentnych władz kościelnych. Ponadto, centralny charakter tajemnicy eucharystycznej wymaga, ażeby taka ocena została dokonana w ścisłym kontakcie ze Stolicą Apostolską. Jak pisałem w posynodalnej Adhortacji apostolskiej Ecclesia in Asia: «Taka współpraca jest istotna, gdyż Święta Liturgia wyraża i sprawuje jedną wiarę, wyznawaną przez wszystkich, a ponieważ jest ona dziedzictwem całego Kościoła, nie może być określana przez Kościoły lokalne w izolacji od Kościoła powszechnego».





Jan Paweł II ECCLESIA DE EUCHARISTIA


Zewnętrzna postwa jest równie ważna

W kontekście tego wzniosłego poczucia sensu tajemnicy staje się zrozumiałe, w jaki sposób wiara Kościoła w tajemnicę eucharystyczną wyraziła się w dziejach nie tylko poprzez potrzebę wewnętrznej postawy pobożności, lecz także przez szereg zewnętrznych wyrazów, mających na celu przywołanie i podkreślenie doniosłości sprawowanego wydarzenia. Tu bierze swój początek droga prowadząca stopniowo do określenia specjalnego statutu normującego liturgię eucharystyczną, w poszanowaniu różnych tradycji kościelnych, które prawowicie się wytworzyły. Na tym fundamencie rozwinęło się także bogate dziedzictwo sztuki. Nawiązując do chrześcijańskiej tajemnicy, architektura, rzeźba, malarstwo, muzyka bezpośrednio lub pośrednio znajdowały w Eucharystii motyw wielkiego natchnienia.



Jan Paweł II ECCLESIA DE EUCHARISTIA


Czemu Msza ma być piękna i "bogata"

Tak jak kobieta z Betanii, Kościół nie obawiał się «marnować», poświęcając najlepsze swoje zasoby, aby wyrażać pełne adoracji zdumienie wobec niezmierzonego daru Eucharystii. Nie mniej niż pierwsi uczniowie, którzy mieli przygotować «dużą salę», Kościół w ciągu wieków i przy zmieniających się kulturach czuł się zobowiązany, aby sprawować Eucharystię w oprawie godnej tej wielkiej tajemnicy. Nawiązując do słów i gestów Jezusa, i rozwijając obrzędowe dziedzictwo judaizmu, narodziła się liturgia chrześcijańska.
Cóż może wystarczyć, aby w odpowiedni sposób przyjąć dar, który Boski Oblubieniec nieustannie czyni z siebie dla Kościoła-Oblubienicy, zostawiając kolejnym pokoleniom wierzących Ofiarę dokonaną raz na zawsze na Krzyżu i czyniąc z siebie samego pokarm dla wszystkich wiernych? Nawet jeżeli logika «uczty» budzi rodzinny klimat, Kościół nigdy nie uległ pokusie zbanalizowania tej «zażyłości» ze swym Oblubieńcem i nie zapominał, iż to On jest także jego Panem, a «uczta» pozostaje zawsze ucztą ofiarną, naznaczoną krwią przelaną na Golgocie. Uczta eucharystyczna jest prawdziwie ucztą «świętą», w której prostota znaków kryje niezmierzoną głębię świętości Boga: O Sacrum convivium, in quo Christus sumitur! Chleb łamany na naszych ołtarzach, ofiarowany nam, jako pielgrzymom wędrującym po drogach świata, jest panis angelorum, chlebem aniołów, do którego nie można się zbliżać bez pokory setnika z Ewangelii: «Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój» (Mt 8, 8; Łk 7, 6).



Jan Paweł II ECCLESIA DE EUCHARISTIA


2009-02-06

Liturgia




Liturgia nie powinna zamieniać się w wielki, masowy spektakl, który wymaga reżyserów i genialnych aktorów.



Benedykt XVI

2009-02-05

Rytualizm a zrozumiałość Liturgii

"Powinniśmy znaleźć właściwy środek między rytualizmem, w którym akcja liturgiczna, niezrozumiała dla obecnych i nie pozostająca do nich w żadnej relacji, jest odprawiana tylko przez kapłana, a maniakalnym pragnieniem zrozumiałości, które w końcu zmienia całość dzieło ludzkie, odbiera mu katolicki wymiar i obiektywny charakter Tajemnicy. Liturgia poprzez wspólnotę ludzi wierzących i w wierze rozumiejących powinna mieć swoją własną siłę promieniowania, która następnie również dla niewierzących i dlatego nierozumiejących staje się wezwaniem i nadzieją. Powinna jako opus Dei być miejscem, w którym wszystkie opera hominum mają swój kres i zostają przekroczone i gdzie tym sposobem powstaje nowa wolność, jakiej na późno szukaliśmy w libertynizmach show-biznesu"



Benedykt XVI "Nowa pieśń dla Pana"

Proboszcz showmanem?

"Proboszcz nie jest showmanem, a liturgia nie jest teatrem rozmaitości. Nie będzie się też cieszyć powodzeniem, jeśli zechce być towarzystkim kółkiem rozrywkowym. Coś takiego może się ewentualnie wytworzyć w wyniku związanych z tym spotkań i kontaktów, ale sama liturgia musi być czymś więcej. Musi ukazywać wyraźnie, że otwiera się tu pewien wymiar egzystencji, którego wszyscy skrycie szukamy: obecność tego, czego nie można zrobić samemu - teofania, Tajemnica a w niej uznanie mocy Bożej, która włada całym istnieniem i która sama tylko potrafi uczynić je dobrym, tak że przy wszystkich napięciach i cierpieniach może ono być przez nas przyjęte*"



Benedykt XVI "Nowa pieśń dla Pana"

*Dlatego błędna jest rozpowszechniona tu i ówdzie teoria, że liturgię można właściwie celebrować tylko z kapłanem, którego się zna, i tylko we wspólnocie wiernych, którą się zna. W ten sposób liturgia spada całkiem wyraźnie do poziomu pewnego obrzędu społecznego. Czymś wspaniałym w katolicyzmie jest przecież to, że żaden wierzący nie jest dla drugiego kimś obcym i że tem, gdzie jest wiara, każdy wierzący jest u siebie w domu.

Swojska Liturgia?

"Istnieje bardzo rozpowszechniona opinia, że właściwymi kategoriami soborowego rozumienia liturgii są aktywność wszystkich obecnych i odniesienie się do znającej się nawzajem i zwracającej się do siebie grupy. Nie tylko kapłan, ale niekiedy nawet biskupi mają poczucie, że nie są wierni Soborowi jeśli odmawiają wszystkie modlitwy tak, jak zawarte są one w mszale; trzeba włączyć przynajmniej jedną "kreatywną" formułkę, choćby była ona zupełnie banalna. Zaś familiarne pozdrowienie obecnych, a w miarę możności także przyjazne życzenia na pożegnanie stały się już obowiązkową częścią składową świętej akcji, od której mało kto odważa się uchylić"



Benedykt XVI "Nowa pieśń dla Pana"