Im większa jest miłość tym większa również adoracja
o. Teilhard de Chardin
Biały jest sumą wszystkich kolorów tęczy, pełnią nierozproszonego światła, wyrazem początku i końca, pełni i pustki. Mocna czerwień jest barwą krwi i żaru, jest wyrazem życia, siły i namiętności. Zielony to kolor raju oraz krzyża, jako drzewo życia. Powstały przez pomieszanie niebieskiego i czerwonego fiolet jest barwą właściwej miary i umiarkowania. Kamień szlachetny o tym kolorze nosi miano ametystu, co w tłumaczeniu oznacza "kamień trzeźwości". Mieszanka czerwieni i błękitu czyni go symbolem pośrednictwa między niebem i ziemią.
Piękne jak tęcza jest powiązanie ze sobą i splecenie się barw w liturgii Kościoła katolickiego. Całe to piękno powinno być wskazaniem "nieskończonego piękna Boga", o którym wspomina Sobór Watyjański II w odniesieniu do liturgii kościelnej
Radość z barw w liturgii, oraz w ogóle w życiu, jest wyrazem chrześcijańskiej radości ze stworzenia oraz wybawienia. W przebiegu roku kościelnego radość ta ma swoje przypływy i odpływy. Nieco przygaszona jest ona w okresie Wielkiego Postu i Adwentu, zaś w pełni rozwija się na Wielkanoc, Boże Narodzenie i Zielone Świątki. Rytmowi temu w liturgii Kościoła katolickiego odpowiada także zmiana koloru szat liturgicznych oraz wystrój świątyń.
bp Egon Kapellari "Znaki święte w liturgii i codzienności"
Troska o piękno domu Bożego i troska o ubogich Pana są nierozdzielne; człowiek potrzebuje bliskości nie tylko tego, co niezbędne, lecz i tego, co piękne, nie tylko bliskości własnego domu, lecz także bliskości Boga i jej znaków (...)
Ze swej natury człowiek nie chce żyć w jednolitej przestrzeni, w której rozgrywa się całe jego życie. Poszukuje on odmiany pomiędzy miejscami do pracy i miejscami dla nudy, miejscami dla koncentracji na rzeczywistościach ziemskich i miejscami, w których mógłby się możliwie jak najbardziej zwrócić w stronę Boga. Takie wyodrębnione na spotkanie z Bogiem i przez Kościół poświęcone miejsca dysponują czasami tak wielką artystyczną jakością, że w nich właśnie wszystkie zmysły otwierają się na Boga łatwiej, niż gdziekolwiek indziej.
bp Egon Kapellari "Znaki święte w liturgii i codzienności"
"Do "cieni" polskiej odnowy liturgicznej trzeba też zaliczyć to, iż często zbyt "infantylnie" organizuje sie Eucharystię dla dzieci, starając się na siłę je zainteresować i zabawić; stosuje się rozmaite rekwizyty, używając przy tym języka zniżającego się do poziomu nieudolnego naśladowania gwary uczniowskiej czy polszczyznopodobnej "gwary telewizyjnej". Zdaje się, że wielu duszpasterzy nie zrozumiało idei mszy św. dla dzieci. Dyrektorium o mszach świętych z udziałem dzieci wydane w 1973r. zaleca takie praktyki, ale nie w niedzielę, lecz w jakimś dniu powszednim. Tymczasem wielu ma głębokie, choć niczym nieuzasadnione przekonanie, że taka msza to norma. Do posługi lektora dopuszcza się dzieci, które nie są w stanie ze zrozumieniem odczytać, często trudne, teksty biblijne. Zamienia się psalm międzylekcyjny na jakąś pieśń, a Gloria w okresie Bożego Narodzenia na kolędę. Osobno sprawuje się liturgię dla dzieci oddzielnie dla rodziców, zamiast jednoczyć całe rodziny na celebracji mszalnej. Pomysł osobnych mszy dla dzieci i osobnych dla młodzieży ma jeszcze inny negatywny skutek. Kościół włącza się w ten sposób w nurty współczesnej kultury, która podkreślając różnice pokoleniowe, rozbija więzi rodzinne. Udział we mszy św. nie jest już wspólnym doświadczeniem rodziny. Nawet jeśli rodzice idą na tę samą godzinę, to stoją gdzieś z daleka. Dzieci sobie, młodzież sobie, dorośli sobie. Osobno się bawią, osobno pracują, osobno się modlą. W dalszej perspektywie może to być groźne. Papież Jan Paweł II w liście apostolskim Dies Domini przypomniał jasno, że w niedzielnej mszy św. "chrześcijańskie rodziny znajdują (...) jeden z najbardziej wyrazistych znaków swej tożsamości i <
"Jeśli wciąż uważamy Mszę za ofiarę, Kościół zawdzięcza to arcybiskupowi Lefebvre."